Zanim wybierzesz się na Bali…

passportZamierzałam napisać o zupełnie innych rzeczach. O tym, że zmieniłam kolor włosów na blond i że wkurzają mnie polscy górnicy. Musiałam jednak zmienić koncepcję, bo na horyzoncie pojawił się taki temat, że aż się wszystko dookoła prosi, żeby o tym napisać i nie będę sobą, jeśli tego nie zrobię tu i teraz. Taka inspiracja jego mać, że aż mną do tej pory trzęsie i to bynajmniej nie z podekscytowania.

Jeszcze we wrześniu ubiegłego roku zarezerwowaliśmy wakacje na Bali. Plan był taki, że lecimy w lutym z naszą prawie całą perthowicką bandą i świetnie się bawimy przez kilka dni. Kto chce zwiedzać – ten zwiedza, a kto chce leżeć brzuchem do góry – ten leży. No właśnie… i tu opowieść moja ma swój początek.

Przypomniałam sobie, że paszport mojego małżonka wkrótce traci ważność i warto byłoby postarać się o nowy. Chwytam więc za słuchawkę, wykręcam numer polskiego konsulatu w Sydney, żeby dowiedzieć się o następny termin dyżuru paszportowego w Perth, ale nie miałam już tego dnia szczęścia.

Kurczę, nie odbierają. Nic to, zadzwonię jutro. Na to kolega z pracy, wiedząc, że lecimy w lutym na Bali mówi do mnie Emilia, jeśli jego (czyt. Piotrka) paszport jest ważny tylko do maja, to nie wpuszczą go do Indonezji, o ile w ogóle linie lotnicze pozwolą mu wejść na pokład samolotu… Cisza, konsternacja i zonk w jednym. Czy to na pewno do mnie? Ale jak to go nie wpuszczą? Przecież paszport ma ważny tak czy siak, ma bilet powrotny, ma stały pobyt w Australii i jeszcze wiele innych rzeczy ma przemawiających za tym, ze mógłby lecieć, ale jednak nie poleci. Rzeczywiście tak jest, że chcąc podróżować do Indonezji należy posiadać paszport ważny dłużej niż sześć miesięcy od daty planowanego powrotu. Nie ma taryfy ulgowej. Nieważne, czy jesteś przebogatym biznesmenem, czy zwykłym turystą i przybywasz z pokojowym zamiarem zasilenia budżetu Indonezji. Dotyczy to również dalszych podróży z przesiadką na terenie Indonezji.

No to pięknie, pomyślałam. Nie docierało do mnie, że coś może się nie udać i nie polecimy. Przecież w Perth też jest polski konsulat i na pewno da się to jakoś załatwić. Obdzwoniłam wszystkich świętych perthowickich, próbowałam poruszyć niebo i ziemię, ale niestety – podanie o paszport poza dyżurem paszportowym w Perth można złożyć wyłącznie osobiście w konsulacie w Sydney.

Idźmy więc tym tropem. Dzwonię do konsulatu w Sydney, wyjaśniam bardzo dokładnie, w jakiej sprawie dzwonię i przemiła pani z sekretariatu mówi, że nie będzie problemu, że choćby jutro mąż może złożyć podanie o dwa paszporty jednocześnie – na dziesięć lat, którego wyrobienie chwilę potrwa i tymczasowy, żeby móc lecieć na Bali. Myślę sobie… hmmm… Przecież Indonezja nie akceptuje paszportów tymczasowych! (Co prawda znam osoby, które z takimi paszportami przez granicę przepuścili, ale Bali to dzikość w pełnym znaczeniu tego słowa, więc wpuścić mogą, ale nie muszą) Szybki telefon do konsulatu indonezyjskiego i informacja zwrotna, że jeśli dopełnimy kilku formalności, to wydadzą Piotrkowi inny rodzaj wizy turystycznej. Ufff… No to w takim razie w tri miga rezerwujemy bilet do Sydney na następny dzień, żeby ze wszystkim się na czas uwinąć!

Budzę się dzisiaj rano, a tu dzwoni telefon – mój mąż. Stoi w konsulacie osłupiały, bo pani od paszportów powtarza mu jak zacięty winyl, że jeśli aktualny paszport ma ważny do maja to mu tymczasowego nie wydadzą, a jedyne co może zrobić to aplikować o nowy paszport długoterminowy. No szlag by to trafił!

Sprawa jeszcze się nie zakończyła, bo mąż właśnie z Sydney wraca i gdzieś teraz buja gdzieś w obłokach, ale póki złożył wniosek o paszport na dziesięć lat, dostanie go pocztą po terminie planowanych wakacji. Nie mamy więc innego wyjścia jak przełożyć lot na inny termin o polecieć sami samiuteńcy…

Wnioski? Po pierwsze, planując wakacje za granicą sprawdzaj datę upływu ważności paszportu i wymagania poszczególnych państw w tej kwestii. Zawsze jesteśmy czujni jeżeli chodzi o wszelkiego rodzaju terminy i nie wiem, jakie licho tym razem czujność tę uśpiło. Przecież my zawsze tacy uczeni w pismach:-) Nam, przyzwyczajonym do europejskiej bezpaszportowej rozpusty nawet przez myśl nie przeszło, że do jakiejś tam Indonezji mogą nas nie wpuścić. A jednak. Po drugie, niewiedza kosztuje sporo czasu, dużo nerwów i jeszcze więcej pieniędzy. Lot z Perth na Bali jest dużo tańszy niż lot do Sydney, nic więc dziwnego, że Australijczycy często wolą latać na wakacje do Azji niż zwiedzać własny kraj. Po czwarte – na polu walki z polską biurokracją polegniesz jak nic i nawet anioł stróż ci nie pomoże. Szkoda tylko, że inne nacje mogą składać wnioski paszportowe przez internet lub poczta, a Polacy nie. Rozmawiając z panią z paszportowego poczułam się jak w domu – urzędniczy ton na poziomie klasycznej małomiasteczkowej skarbówki, czyli beton.

Mogłabym się przyczepić, ze biuro podroży dokonujące rezerwacji biletów powinno zauważyć tak istotną rzecz, ale myślę, że tu akurat odpowiedzialność za zaistniałą sytuację leży po naszej stronie. Nie wiem tylko jeszcze do końca o co chodzi z tym Bali, bo to już drugi raz, kiedy coś lub ktoś krzyżuje nasze plany wakacyjne. Po raz pierwszy rok temu, ponieważ Piotrek dostał nową pracę i firma się nie zgodziła na rozpoczęcie pracy kilka dni później. Teraz… no właśnie, dlaczego? Pojęcia nie mam.

Zanim ocenisz jak to? nie sprawdzili? lub powiesz a dobrze im tak, pomaszeruj sprawdzić swój paszport, a ja tymczasem jadę na lotnisko odebrać malżonka.

Podziel się
0
Ten wpis został opublikowany w kategorii Pojechali!, Słowo o wizach i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Zanim wybierzesz się na Bali…

  1. ~Ania pisze:

    No cóż 😉 jest mi z tego powodu bardzo ale to bardzo przykro! Tak na marginesie jakoś mnie to szczególnie nie zaskoczyło. Wiadomo u nas zawsze pod górkę. Głowa do góry bo jesteście w tej super sytuacji, że u Was zawsze świeci słońce :*

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *