Wyprawa na Rottnest

 

Ostatni weekend uplynal nam wyjatkowo szybko, za szybko… W sobote 8 marca, czyli w Dzien Kobiet, moj maz obchodzil 30. urodziny. Trojka z przodu, zmiana kodu hehehe 😆  Biedny P. bardzo to przezywal, wiec zeby ten jego bol w jakis sposob zlagodzic, postanowilam zabrac go w miejsce, w ktorym jeszcze nie bylismy, a teraz wreszcie po wszystkich wizowych potyczkach mozemy sobie na to pozwolic. Moj maz zabiera mnie czasem na wycieczki-niespodzianki, wiec tym razem byla ewidentnie moja kolej, zeby go zaskoczyc. 

Wybralam Rottnest, wyspe oddalona od Perth o okolo 20km. Tysiace lat temu Rottnest zamieszkiwaly plemiona aborygenskie, a Europejczycy odkryli wyspe w XVII wieku. Wtedy kapitan floty holenderskiej nazwal to miejsce Gniazdem Szczurow z uwagi na zyjace tu male torbacze quokka, ktore uwazano za duze szczury. Brytyjczycy, ktorzy sami byli zeslancami lub potomkami wieznow na Rottnest utworzyli kolonie karna dla… Aborygenow.

Zeby P. poczul wyjatkowosc prezentu, zarezerwowalam rejs jachtem. A niech sie chlopak cieszy! Zapowiadalo sie naprawde niezle. Spakowalam wszystkie potrzebne rzeczy i w droge. Mialo byc pieknie i romantycznie, tylko ze od bujania na falach oboje po godzinie dostalismy choroby morskiej  😕 i szlag trafil caly urok tego calego rejsu. Z twarzami bladymi jak kreda zeszlismy na lad i po chwili zgodnie uznalismy, ze nie ma sensu wracac jachtem i ponownie sie meczyc. W tempie natychmiastowym przeorganizowalismy moj misterny plan do granic mozliwosci, tak zeby ten dzien byl naprawde wyjatkowy dla nas obojga. 

 

Na Rottnest rower to podstawowy srodek transportu, a jedyne pojazdy, ktore tu mozna zobaczyc to autobus dla leniwych turystow jezdzacy dookola wyspy lub kilka aut z firmy sprzatajacej. Wynajelismy wiec rowery i zwiedzalismy Rottnest zatrzymujac sie w kazdym mozliwym miejscu, zeby zatrzymac czas w obiektywie. Niestety na zdjeciach lazur wody i kolor piasku nie sa takie same, to koniecznie trzeba zobaczyc na zywo!

P. jako zodiakalna ryba uwielbia wode, ale tym razem nie mielismy za duzo czasu na plazowanie, bo chcielismy jeszcze pozwiedzac, a rowery musielismy zwrocic o okreslonej godzinie. A szkoda, bo Rottnest to swietne miejsce do nurkowania i nawet mielismy ze soba sprzet… No nic, liczymy, ze bedzie jeszcze okazja poogladac kolorowe rybki  😆

 

Rottnest jest rowniez rezerwatem przyrody. Zyja tu wspomniane na poczatku male torbacze Quokka, ktore jak mowi P, sa albo glupie, albo slepe, albo maja wszystko w glebokim powazaniu. Cos w tym jest, bo jedyne na co reagowaly to szuranie butem, laskawie wtedy podnosily glowe, ale ze nic dla nich nie mialam do jedzenia to od razu bylam ignorowana. No coz, maja prawo, w koncu sa u siebie  😈 Przy okazji – na calej wyspie obowiazuje zakaz dokarmiania zwierzat (mozna zarobic mandat!), bo po pierwsze karma ludzka nie jest odpowiednia dla zwierzat, a po drugie zwierzaki sa w stanie same znalezc pokarm.

Udalo nam sie zwiedziec jedynie jedna trzecia wyspy. Nastepnym razem zupelnie inaczej zorganizujemy sobie czas i rowerami wjedziemy w kazda mozliwa alejke. Wsiadziemy na pierwszy prom z Perth i wrocimy ostatnim, bo wtedy bedziemy mogli poswiecic caaaaly dzien na odkrywanie i delektowanie sie Rottnest. Przekonalam sie, ze to, co szpanerskie (czyt. zakichany rejs), nie zawsze oznacza najlepsze. Na wyspie tez nie ma cudow architektury, a wrecz przeciwnie, domki weekendowe i kampingi sa dosc… prymitywne, wiec tym bardziej sie ciesze, ze moglismy skupic sie na florze i faunie.

Kiedy mieszkalismy w Katowicach, wszystkich gosci zabieralismy na wycieczke do browaru Tyskiego, a teraz wiemy, ze obowiazkowo bedziemy zabierac ich na Rottnest. Tylko niech wreszcie ktos przyjedzie!

 Pozdrawiamy

E & P

Podziel się
0
Ten wpis został opublikowany w kategorii Pojechali! i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Wyprawa na Rottnest

  1. ~Lymkya pisze:

    Może my kiedyś do Was na kawę wpadniemy 🙂 Super wycieczka!

  2. ~Rostek pisze:

    No nieee, rzeczywiście wcale ten lazur nie wygląda pięknie na zdjęciach… 😛 eeeehhhh… zazdrość zżera od samego rana, zwłaszcza że u nas za oknem szaro buro i ponuro. Nic dziwnego, w końcu to już norma, że przez tydzień pięęękna pogoda, wiosna w trakcie zimy, a przychodzi weekend, jak człowiek wolne ma, to aż się nosa wyściubić z domu nie chce… dobrze, że mam chociaż Wasze widoczki 😀 :*

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *