Skąd ten Australopitek?

austrDzisiaj post w stylu co w głowie, to na języku. Spontanicznie, ale to chyba odpowiedni moment, żeby wyjaśnić Wam, skąd nazwa bloga Australopitek. Otóż australopiteki, które pojawiły się około czterech i pół miliona lat temu w Afryce Środkowej uznaje się za bezpośrednich przodków ludzi. Jaki związek ma to z moim blogiem? Posłuchajcie…

Znaleźliśmy z Piotrem mieszkanie do wynajęcia, zaakceptowali naszą aplikację i dzisiaj pojechaliśmy do agencji nieruchomości podpisać umowę. Jakież było nasze zdziwienie, gdy czytaliśmy dokument przygotowany przez profesjonalistę… Niesamowicie dużo sprzecznych informacji, a zakichana pani property manager nie znała odpowiedzi na połowę naszych pytań. Nieee…. tym i tym się nie przejmujcie, a to nie dotyczy Waszego mieszkania… I tak w kółko! Oszaleć można.

Niestety sytuacje takie jak dzisiejsza zdarzają się stosunkowo często. Moje osobiste zdanie jest takie, że Australijczycy są liderami w niekompetencji i ignorancji. Są przekochani i przemili, gadane mają jak mało kto. Mam to szczęście znać Australijczyków, którzy gadane mają, wiedzą o czym gadają i są profesjonalistami w swoim fachu. Mają również dystans do niestety większości swoich krajanów, kiedy rzucając mięsem opowiadam o kolejnej sytuacji z cyklu Co przydarzyło się Emilce. Będą się śmiać, kiedy opowiem im, o czym tym razem napisałam. Podam Wam kilka przykładów, żebyście wiedzieli, co autor ma na myśli:

1. Rozliczenie podatkowe za poprzedni rok finansowy. Księgowy, który nas rozliczał, złożył Piotra zeznanie na numer podatkowy gościa o takich samych inicjałach, ale z innym drugim imieniem. Oczywiście firma się wszystkiego wyparła, a za odkręcenie swojej pomyłki chciała nas obciążyć mega kosztami. Na szczęście mój małżonek odpowiednio zareagował przesyłając do księgowego dosadny i jednoznaczny przekaz słowny. Dla nas przez czyjś tumiwisizm konsekwencje mogłyby być co najmniej niekorzystne, bo będąc na wizie studenckiej Piotr wg kształconych księgowych wykazał dochód, o którym do tej pory może sobie pomarzyć. Byliśmy więc o krok od Bye bye, Australia!

2. Ubezpieczenie zdrowotne. Odkąd nie jesteśmy na wizie studenckiej, opłacamy sobie prywatne ubezpieczenie zdrowotne, bo najpierw musieliśmy będąc na wizie sponsorowanej, a teraz posiadając już wizę stałego pobytu chcemy. W wielkim skrócie – przy zmianie wizy ze sponsorowanej na pobyt stały mogliśmy znacznie zmniejszyć opłaty za ubezpieczenie prywatne. Z racji tego, że pracuje niedaleko ubezpieczalni, zajęłam się papierkową stroną przedsięwzięcia. W banku panie słodkie jak miodek, uśmiech od ucha do ucha, ale rozmawiałam z trzema innymi – na co wpływu nie miałam i każda mówiła o innych brakujących dokumentach. Przez to straciłam trzy razy więcej czasu i nerwów, trzy razy musiałam wymykać się z pracy, żeby się dowiedzieć, że poprzedniczka mojej rozmówczyni podała mi błędne informacje. Oczywiście na koniec powiedziałam, co myślę o tej całej powszechnie szanowanej firmie. Ogólnie w Australii nikt na nikogo nie krzyczy, bo to przecież takie niegrzeczne… Ja nie krzyczałam, ja darłam gębę na całą placówkę i tylko czekałam, kiedy mnie stamtąd wyproszą. O dziwo nie wyprosili, a za kilka dni zadzwoniła do mnie pani z centrali z przeprosinami.

3. Z kim rozmawiać? W październiku ubiegłego roku podpisaliśmy umowę z inną agencją nieruchomości na wynajem domu. Wszystko było w porządku, my regularnie płaciliśmy, oni się nie czepiali, dobry układ. Tylko, że umowa się kończy i chcieliśmy zawiadomić agencję, że umowy nie przedłużymy. Znajomi – bo jest nas łącznie pięć osób chcieli w tym domu zostać w zamian za obniżenie ceny. I co się okazało? Ze kilka miesięcy temu właściciel przekazał dom pod opiekę innej agencji i nikt nas o tym nawet nie poinformował. Gdybyśmy sami się nie ocknęli w porę to umowa automatycznie zostałaby przedłużona na następny rok! Tak się robi w Oz, mili państwo! Po prostu nie informuje się o rzeczach oczywistych.

To tylko trzy sytuacje, które opisałam ze szczegółami, ale mogłabym na ten temat mówić, mówić, mówić… A to o koledze z pracy, który podróżując przez Europę nie wiedział gdzie jest, bo był ciągle pijany, a to o mechanikach z serwisu Suzi, którzy w nowym aucie trzy razy z rzędu nie potrafili wykryć usterki radia, a to… lista jest długa 🙂

Może to efekt tego, że ja jestem przyzwyczajona do niemieckiej dyscypliny i wszystko poustawiałabym w równiuteńkim szeregu. A może raczej fakt, że bycie miłym i uprzejmym jest jak najbardziej na miejscu, ale nie zaszkodziłoby być przy tym kompetentnym. Ja stawiam na drugą opcję niezależnie od miejsca i czasu. Wierzę, że cztery i pół miliona lat temu powyższe sytuacje mogłyby mieć miejsce, ale że teraz?


Na ostatniej lekcji salsy powtarzaliśmy wcześniejszy układ i po zmianie partnerów (jakkolwiek to zabrzmi:-)) tańczyłam z Simonem. Ja: Łatwe, prawda? On: Jak dla mnie trudne, w końcu jestem Australijczykiem 🙂

 

Czy coś jeszcze trzeba tu wyjaśniać?

Podziel się
0
Ten wpis został opublikowany w kategorii Australia z przymrużeniem oka, Moje życie w Oz i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Skąd ten Australopitek?

  1. Hejka:)
    dobrze wiedzieć takie sprawy odnośnie mieszkania 😉 przyda sie cenne info i uwaga 😉

    Pozdrówki

  2. ~Wujcio pisze:

    Lubie jAk pani pisze 🙂

  3. ~so...Perth.. pisze:

    Dokladnie tak wlasnie tutaj jest i popieram Twoja reakcje (nakrzyczenia na pania), chociaz fakt, jak piszesz, nikt tu raczej na nikogo nie krzyczy ale czasami uwazam, ze przydaloby sie wiecej takich Polakow w tym miescie zeby od czasu do czasu ryknac na jednego ozika albo druga sheile bo to co wyprawia sie w sklepach, urzedach i punktach uslugowych w Perth przechodzi czasami ludzkie pojecie. Brak kompetencji, lenistwo, tumiwisizm i mamciewdupizm (jak to piszesz gdzies w swoim blogu, hehe) szerzy sie nieslychanie. A wszystko to skrzetnie maskowane tymi ich szerokimi wyszczerzami od ucha do ucha, ktore tak naprawde nic nie wnosza jak sie po jakims czasie mieszkania tutaj okazuje…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *