Perth vs. Sydney. Które miasto wybrać?

Perth vs Sydney

 W Perth mieszkałam trzy lata i tam stawiałam swoje pierwsze kroki po drugiej stronie globu. Do Sydney przeprowadziłam się  dziesięć miesięcy temu i wciąż uczę się życia w wielkomiejskiej dżungli multi kulti. Znajomi w Sydney często pytają o porównanie, jak żyje się na wchodnim, a jak na zachodnim wybrzeżu Australii. Czy lepiej, czy inaczej? Nie znam jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. Perth to mój pierwszy australijski dom, a Sydney… jeszcze nie wiem. Zebrałam jednak swoje obserwacje w całość, przeczytajcie.

Życie miejskie

Wychowałam się w niewielkiej miejscowości u stóp Karkonoszy. Studiowałam w Opolu, mieszkałam we Wrocławiu i wówczas to były dla mnie duże miasta. Wyjeżdzając do Perth myślałam taka metropolia, jak ja tam się odnajdę! A teraz jeszcze na dokładkę Sydney… Mamma mia, oszaleć można!

Jeżeli bierzecie pod uwagę Perth lub Sydney jako przyszłe miejsce zamieszkania w australijskim raju, zastanówcie się, który styl życia miejskiego będzie wam bardziej odpowiadał. Odnoszę wrażenie, że w oddalonym od wszystkiego Perth czas płynie o wiele wolniej. Bo i do czego się spieszyć… Oczywiście, że są korki w godzinach porannych i popołudniowych, ale tylko przez chwilę. Miasto budzi się wczesnym rankiem i zasypia po godzinie 18, kiedy ostatni zgasi światło w biurze. O Perth mówi się, że to idealne miejsce dla życia rodzinnego. Jest spokojniej, nikt się nigdzie nie spieszy, a w tygodniu można znaleźć czas i na pracę, i na przyjemności. Istnieje pewna granica pomiędzy życiem zawodowym i prywatnym, co bardzo sobie cenię.

Dopiero po przeprowadzce do Sydney zrozumiałam, co znaczy żyć w metropolii. Obecnie w Sydney mieszka ponad 5 milionów ludzi, o milion więcej niż w 2011. Ludzie od rana pędzą jak nakręceni w kierunku stacji kolejki. Sąsiad w pośpiechu odwozi dzieci do przedszkola, bo już o 8 rano ma spotkanie z klientem. Samochody, jak na komendę, wyjeżdżają na drogi i rozmnażają się w zastraszającym tempie. Korki w Sydney są od rana do wieczora. W Perth posiadanie samochodu było koniecznością, a w Sydney jeździmy Suzi wyłącznie, kiedy wybieramy się na cotygodniowe zakupy lub wycieczkę za miasto.

W Sydney jest więcej pracy, ale też i dłużej się pracuje. To miejsce, żeby zrobić karierę, rozwinąć skrzydła i pofrunąć w inne miejsce. Ludzie, spędzając godzinę w pociągu lub autobusie w drodze do pracy śpią, czytają książki lub już uruchamiają służbowe laptopy. Bo przecież trzeba odpisać szefowi. Ech, w Sydney wszystko jest takie pilne!

Turystyka

Znaczna większość turystów rozpoczyna zwiedzanie Australii w Sydney. Przejść po Harbour Bridge i pstryknąć fotkę pod operą – marzenie wielu. I słusznie, bo budynek opery, mimo że otwarty zaledwie w 1973r, jest ikoną Sydney. Miasto tętni życiem do późnych godzin wieczornych (lub wczesnych porannych – jak kto woli). Muzea, wioska olimpijska, zatoka, rejsy promami po rzece, plaże, parki narodowe, góry i trasy wycieczkowe, restauracje i puby – w dowolnej kolejności, w zależnosći od upodobań. W Sydney nikt nie będzie się nudził, a wszystkie atrakcje są w zasięgu transportu publicznego. Lubię Sydney za to, że mimo wielkomiejskiego charakteru jest dostępne dla turystów. Tutaj znajdziesz 10 rzeczy, które trzeba zrobić w Sydney.

Najlepsze miesiące na zwiedzanie Sydney i Nowej Południowej Walii to listopad – kwiecień. Latem temperatury sięgają 35 stopni odczuwa się wilgoć, ale czy komuś to przeszkadza? Z Sydney można również szybko dolecieć do Nowej Zelandii, Nowej Kaledonii, na Tasmanię lub Fidżi.

Perth jest mniejszym miastem, więc można zwiedzić więcej miejsc w krótszym czasie. Osobiście uważam, że pięć dni wystarczy, żeby zobaczyć najważniejsze punkty na turystycznej mapie Perth, do których można dotrzeć transportem publicznym. Aby dotrzeć w ciekawe miejsca poza miastem, konieczne jest posiadanie samochodu. Różnica pomiędzy Perth, a Sydney jest taka, że podczas, gdy Sydney tętni życiem całą dobę, Perth milknie wraz z zachodem słońca. Oczywiście, restauracje i puby są otwarte, jednak ogólnie jest jakby… ciszej(?!).

Najlepsze miesiące na zwiedzanie Perth i Australii Zachodniej to, podobnie jak Sydney, listopad – kwiecień. Temperatury sięgają 35-40 stopni, a klimat jest suchy (pranie schnie w 15 minut – sprawdziłam!). Bliżej stąd do Azji. Lot na Bali trwa tylko 3,5 godziny. Sprawdźcie, co można robić w Perth.

 Rynek pracy 

Sytuacja na rynku pracy w Perth jest powiązana z sytuacją gospodarczą całego stanu. Na północy Australii Zachodniej wydobywa się węgiel kamienny i brunatny, rudy żelaza, uran, gaz, ropę, metale oraz minerały. Kiedy więc ceny surowców na światowych rynkach wzrastają, w Perth rynek pracy jest bardzo przyjazny dla pracowników. Nowe projekty i zapotrzebowanie na kadrę, wysokie zarobki i – co się z tym wiąże – wysoki poziom życia. Wspaniale, prawda? Jednak około dwóch lat temu ceny surowców znacznie spadły. Cena baryłki ropy jest obecnie najniższa od 1990 roku. Z kolei największe w ciągu ostatnich 25 lat spowolnienie gorpodarki Chin spowodowało zmniejszenie zapotrzebowanie na węgiel. Redukuje się koszty realizacji istniejących projektów, a nowych właściwie się teraz nie rozpoczyna.

Co to oznacza dla osób poszukujących pracy w Perth? Ogranicza się wydobycie i koszty, nie potrzeba więc tylu pracowników. Firmy w Perth redukują zatrudnienie i zdarza się, że jednego dnia firma zwalnia kilkaset osób. Ludzie zostają bez pracy, więc weryfikują i ograniczają wydatki swojego gospodarstwa domowego. Zamiast napić się kawy w kawiarni, zaparzą sobie w domu. Zamiast kupić lanczyk „na mieście”, sami ugotują. Remont kuchni może poczekać, a mniejszym samochodem też można wszędzie dotrzeć. To taki rodzaj reakcji łańcuchowej.

Jeżeli więc myślicie, żeby emigrować do Perth w niedalekiej przyszłości, przemyślcie to kilka razy. Firmy sporadycznie sponsorują nowych pracowników. Po co mają zatrudniać osoby, które dopiero co przyleciały do Australii, jeżeli mogą wybierać w setkach kandydatów z lokalnym doświadczeniem. Jeżeli któryś z agentów migracyjnych roztacza przed wami wizję sielsko-anielskiego żywota w Perth, to was oszukuje.

Uwaga: Piszę na podstawie własnych doświadczeń pracy w branży inżynieryjnej (naftowej i górniczej). Polak potrafi, wierzę w to! Jeżeli masz inny fach w ręku, głowę pełną pomysłów i chcesz zmieszkać w Perth, nie wahaj się! 🙂

Decydując się na przeprowadzkę do Sydney wiedzieliśmy, że tutejszy rynek pracy oferuje o wiele więcej możliwości rozwoju zawodowego. Rozmawialiśmy z ludźmi, którzy już tutaj mieszkają oraz śledziliśmy ogłoszenia pojawiające się w internecie. Rzeczywiście bardzo szybko, zarówno Piotrek, jak i ja podpisaliśmy umowy o pracę. Zgodnie przytakujemy, kiedy ktoś nas pyta, czy wyjazd do Sydney był dobrą decyzją. Istnieje całe mnóstwo planów na rozbudowę miasta i zmian zagospodarowania przestrzennego. W centrum Sydney wyburza się stare budynki, aby zastąpić je nowymi, jeszcze wyższymi. Drogi, budownictwo komercyjne i mieszkaniowe, lotnisko, nowa linia kolei miejskiej, projekty telekomunikacyjne – brzmi dobrze, prawda? To wszystko sprawia, że przez następne kilka lat to Sydney będzie atrakcyjnym rynkiem pracy, nie Perth. Tylko w lutym tego roku moja korpo zatrudniła pięć osób z Perth. Poziom wynagrodzeń jest porównywalny do Perth. Ponownie pojawia się reakcja łańcuchowa: jest praca, przyjeżdżają ludzie, rośnie zapotrzebowanie na wszelkie usługi i produkty. Tak to działa, w każdą stronę.

Nieruchomości

W przypadku nieruchomości pojawia się kolejna rozbieżność. W związku z kryzysem gospodarczym w Australii Zachodniej, populacja Perth zmniejszyła się z 2 do 1,8 miliona ludzi. Wiem, że wielu z Was marzy o Australii, ale nawet stąd ludzie czasem wyjeżdżają. Skończyła się era pracowników FIFO (fly in – fly out), którzy byli najlepszym źródłem dochodu dla właścicieli nieruchomości. Ludzie nie rzucają się już na aplikacje o wynajem mieszkań i domów niczym głodne wilki. Ba, dobrze jest, jeżeli na horyzoncie w ogóle pojawia się ktoś zainteresowany. Obecnie jest świetny czas, żeby nieruchomości w Perth kupować, nie sprzedawać. Już we wrześniu 2014, kiedy szukaliśmy mieszkania do wynajęcia, byliśmy często jedynymi zainteresowanymi. Nie mieliśmy więc problemu, żeby znaleźć to, co nam najbardziej odpowiadało. Kilka miesięcy później właściciel próbował mieszkanie sprzedać, nie było jednak żadnego zainteresowania pomimo, że dwukrotnie obniżał cenę.

W Sydney odwrotnie, ceny nieruchomości paraliżują. Przynajmniej mnie 🙂 Mieszkanie, które wynajmujemy – około 70 m2, trzydziestoletni budynek, blisko stacji pociągu i centrum handlowego, pół godziny od centrum miasta jest warte w Sydney $800000 AUD, podczas gdy w Perth takie mieszkanie można kupić za co najmniej połowę mniej. Wynajem mieszkań w Sydney jest droższy o około 30% niż w Perth. Nowe budynki mieszkaniowe w Sydney, zazwyczaj wieżowce, powstają jak grzyby po deszczu. Wspomniane wcześniej zmiany zagospodarowania przestrzennego polegają najczęściej na wyburzaniu dwupiętrowych bloków lub starszych domów, aby deweloper mógł wybudować kolejny wieżowiec z dziesięciokrotnie większą liczbą mniejszych mieszkań za o wiele większe pieniądze. Praktycznie większość mieszkań jest wykupiona jeszcze, zanim budynek zostanie oddany do użytku.

Dwa australijskie miasta, tak bardzo różne! Sentymentem darzę Perth, a rozum podpowiada Sydney… Które miasto wybrałbyś ty?

Podziel się
0
Ten wpis został opublikowany w kategorii Australijskie realia, Emigracja, Moje życie w Oz i oznaczony tagami , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

16 odpowiedzi na „Perth vs. Sydney. Które miasto wybrać?

  1. ~Danuta pisze:

    od 1991 roku mieszkam w Perth, ale zwiedziłam wiele innych miast – również Melbourne i Sydney. Ja jestem w wieku emerytalnym i uważam, że starszym ludziom potrzeba więcej spokoju. Sydney jest dla młodych rozwijająch się ludzi, jak to ładnie przedstawił autor artykułu. Jeśli chcesz szybkiej znaleźć pracę, zabawić się – to Sydney, ale kiedy już sie dorobisz to wracaj do innego spokojniejszego miejsca – niekoniecznie do Perth. W Tasmanii jest również wiele spokojnych miejsc. Ja jestem w tej dogodnej sytuacji, że zimą wyjeżdżam z Perth na lato do Europy, a z końcem października wracam do Perth. Bo jęśli możesz to próbuj życia i rozkoszy w wielu zakatkach świata.

    • Australopitek pisze:

      Zazdroszczę życia tam, gdzie jest lato. I oczywiście, Sydney nie jest moim docelowym miejscem życia – na pewno spróbujemy w przyszłośći szczęścia w innym, pięknym miejscu 🙂

  2. ~Marcin pisze:

    Tym samym chyba utwierdziłem się w przekonaniu, że na początek póki dzieci małe odpowienie powinno być dla nas Perth*. Nie wiem na ile można porównać tempo życia Warszawy do Sydney lub Perth, ale mam ochotę na więcej spokoju, przynajmniej na początku emigracji. A gdy dzieci dorosną i zachce im się studiować gdzieś poza WA, to droga wolna 😉 Tak czy siak, kontynuując ‚życie na walizkach’ zawsze będziemy mogli również emigrować wewnątrz AU, gdzieś gdzie nam się zachce.

    *jak tam zima minęła? Podobno wyjątkowo ‚ostra’ w tym roku? 😉
    Jak się przekładają pory roku na długość dnia w tym regionie? Dajmy na to, w okresie zimowym jak w praktyce wygląda długość dnia kiedy jest jasno? W PL to wiemy, że w okresie zimowym można wychodzić do pracy kiedy jest ciemno i wracać kiedy już ciemno :-//

    • Australopitek pisze:

      Hej Marcin,

      Perth naprawdę jest super, jeżeli chodzi o życie rodzinne.
      I zgadzam się, zawsze można się przenieść w inne miejsce 🙂

      Zima – w Perth była w tym roku naprawdę chłodna i długa, w Sydney też zbyt ciepło nie było, ale na szczęście już wiosna.

      Pozdrawiam
      Emilia

  3. ~kori pisze:

    Ciekawe porównanie, takiego szukałam na przeyszłość przy wyborze destynacji turystycznej 🙂 O Perth do tej pory wiedziałam nic, a musze przyznac , że jest to bardzo ciekawe miasto.

  4. ~Asia (Lisy w drodze) pisze:

    Póki co w Australii zamieszkać nie zamierzam, a wybrać mam nadzieję się kiedyś wybiorę. I wtedy wpadnę do Ciebie na stronę po inspiracje:)

  5. ~max pisze:

    JEDNO TYLKO zastanawia dlaczego w samym Londynie mieszka 500 tys Australijczykow i niechca wracac na koniec swiata.

    • Australopitek pisze:

      Cześć Max,

      czy mógłbyś powiedzieć, skąd zaczerpnąłeś dane o 500 tys. Australijczyków w Londynie? Wg spisu powszechnego w UK w 2011 roku było ich około 113 tys. 🙂
      Jednak niezależnie od liczb, tak samo jak wielu Europejczyków marzy o wyjeździe do Australii, podobnie Europa (a zwłaszcza Wielka Brytania) jest dla Australijczyków spełnieniem marzeń. Jadą do Europy pomieszkać „przez chwilę”, trochę pozwiedzają i zazwyczaj wracają do Down Under.

      Pozdrawiam
      Emilia

  6. ~Fru pisze:

    Przeczytałam od deski do deski. Mam słabość do takich poniekąd socjoekonomicznych opracowań. Dla mnie Australia nigdy nie będzie marzeniem, nawet takim podróżniczym. Natomiast chętnie słucham opowieści ze świata, w którym żyje się do góry nogami.

    • Australopitek pisze:

      Pewnie sa jeszcze dziesiatki innych rzeczy, ktore mozna by porownac. Nie da sie ot tak stwierdzic, ze Perth jest ‚be’, a Sydney ‚cacy” (lub odwrotnie) 🙂

  7. Tak jak napisałaś, kryterium przy wyborze między Perth a Sydney jako miejscem zamieszkania, będzie niewątpliwie styl życia i kwalifikacje zawodowe.
    Natomiast dla mnie jako turysty, oba miasta są warte odwiedzenia 🙂

  8. ~Dee pisze:

    Wiesz miałabym problem, po twoim opisie wybrać które miasto podoba mi się bardziej, oba maja dużo uroku i pociagają czymś innym. Najbardziej chyba bym chciała zwiedzić oba. Marzą mi się takie trzy miesiace w Australii, w wygodnym samochodzie przemierzając kilometry miedzy miejscowościami. Czy już ci mówiłam, że ci zazdroszczę troszeczkę tej Australii??!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *