Moje ulubione miejsce w Polsce. Poznaj Krzeszów

11694287_989821457717009_1482287330_nTen post powstał w ramach projektu wakacyjnego Klubu Polki na Obczyźnie.

Usiądź sobie wygodnie, weź  do ręki mapę Dolnego Śląska, kieruj się krajową piątką na południe i skręć w lewo w drogę wojewódzką 367. Jedź dotąd, aż w oddali zobaczysz dwie wieże. Widzisz je już? Świetnie. Witam cię w Krzeszowie – moim ulubionym miejscu w Polsce. Chcę cię tam dzisiaj zabrać.

Jeżeli napiszę, że Krzeszów to miejsce szczególne, powiesz Tak tak, każdy ma ulubione i każde jest szczególne. Moje naprawdę jest, z wielu względów i opowiem ci o tym. Krzeszów to jedno z opactw średniowiecznego szlaku cysterskiego, który obejmuje tereny Dolnego Śląska, Moraw i Nysy Łużyckiej.  To tutaj, już od początków istnienia miejscowości kultura i historia trzech krajów – Polski, Czech i Niemiec splatają się ze sobą w obrazie i rzeźbie, kamieniu i drewnie. Czy było dobrze, czy źle, na dobre i na złe. W takim oto ukrytym wśród pagórków Krzeszowie od wieków niepodzielnie panuje Królowa Sudetów z koroną wysadzaną górskimi kamieniami.

Kompleks składa się z dwóch kościołów. Bazylika poświęcona jest Maryi jako królowej nieba i ziemi, była miejscem zgromadzenia mnichów i połączona jest z budynkiem klasztornym, a patronem kościóła mniejszego  jest św. Józef – opiekun św. Rodziny. Kościoły uległy spaleniu i zniszczeniu dwukrotnie po to, by w XVIII wieku odrodzić się w postaci perły baroku, której widok zapiera dech w  piersiach – i nieważne, czy widzisz te cuda po raz pierwszy, czy setny. Za każdym razem czujesz się małym człowiekiem, ale  rośniesz w siłę duchową chcąc więcej i więcej. Spójrz na to:

Ołtarz główny z najstarszą ikoną maryjną w Polsce
fot. Krzysztof Lisowski

Wnętrze Bazyliki Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny  fot. Krzysztof Lisowski

wnętrze Bazyliki Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny
fot. Krzysztof Lisowski

Organy w Bazylice fot. Krzysztof Lisowski

Organy w Bazylice
fot. Krzysztof Lisowski

Fasada Bazyliki i budynek klasztorny. Fot. Krzysztof Lisowski

Fasada Bazyliki i budynek klasztorny. Fot. Krzysztof Lisowski

Czy Krzeszów to wyłącznie sanktuarium? Nie. Świątynie bezsprzecznie zachwycają i obecnie są miejscem pielgrzymów i turystów z całej Europy, ale Krzeszów ma do zaoferowania o wiele więcej. Jest tutaj mauzoleum piastów śląskich z sarkofagami Bolka I i Bolka II, w którym ze sklepienia można zobaczyć historię opactwa i obyczaje mnichów. Jest droga krzyżowa, która liczy trzydzieści trzy kamienne stacje-kapliczki położone w różnych zakątkach wsi, a ostatnia znajduje się na dachu Bazyliki. Wpadłbyś na to?

 

Kalwaria Krzeszowska fot. Krzysztof Lisowski

Kalwaria Krzeszowska
fot. Krzysztof Lisowski

Stacja drogi krzyżowej Jezus przed Piłatem for. Krzysztof Lisowski

Stacja drogi krzyżowej Jezus przed Piłatem
for. Krzysztof Lisowski

Legend o Krzeszowie w przewodnikach znajdziesz całe mnóstwo, jednak ja mam swoje trzy ulubione:

Obraz nad ołtarzem głównym fot. Krzysztof Lisowski

Obraz nad ołtarzem głównym
fot. Krzysztof Lisowski

1. Obraz Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny nad ołtarzem głównym w Bazylice.

Podniosła chwila wniebowzięcia i ni stąd, ni zowoąd goła pupa aniołka skierowana wprost w stronę fotela opata. Była to zemsta czeskiego malarza Petra Brandla, którego opat cysterski uratował przed więzieniem spłacając dług alimentacyjny artysty. W zamian malarz miał namalować obraz w ołtarzu głównym. Skąd więc zemsta? Ponieważ Brandl swojego trybu życia nie zmienił i aby zmusić go do ukończenia dzieła, opat zamknął go w kościele, a ten twarz aniołka przemalował na… no właśnie na to. Wytęż wzrok i zobaczysz, to co zobaczył dnia pewnego dobroduszny opat siedząc w swym zaszczytnym miejscu.

Matka Boska w kapeluszu http://salontradycjipolskiej.pl/matka-boska-w-kapeluszu/

Matka Boska w kapeluszu
http://salontradycjipolskiej.pl/matka-boska-w-kapeluszu/

2. Śląski Rembrandt i Matka Boska w kapeluszu.

Michał Willmann uczył się malarstwa w Holandii i Flandrii, ale od roku 1660 pracował wyłącznie dla cystersów. I właśnie w kościele św. Józefa namalował ludziom ze wsi niebo – jasno, biało i niebiesko i pokazał świętą rodzinę z Karkonoszy, która żyła tak oni wszyscy. U Wilmanna Matka Boska nosiła kapelusz. Widzieliście to wcześniej gdzie indziej? Ja też nie.

Poszukiwanie noclegu w Betlejem fot. Ks. Waldemar Wesołowki

Poszukiwanie noclegu w Betlejem
fot. Ks. Waldemar Wesołowki

 

3. Willmannowa Pokusa.

I tak mieszkał sobie Willmann w Krzeszowie malując to niebo, a po zakończonym dniu pracy czas spędzał w miejscowej gospodzie. Mało tego, on postanowił pozostać w niej na zawsze. Dosłownie. Na jednym z fresków Maryja i Józef znaleźli nocleg w Betlejem u śląskiego gospodarza w kapeluszu Rembrandta. W taki sposób Willmann uwiecznił samego siebie, a gospoda Willmannowa Pokusa istnieje do dzisiaj.

 

Krzeszów pokochałam jeszcze jako dziecko. 15 sierpnia, w święto maryjne w Krzeszowie co roku odbywa się odpust, co mnie przede wszystkim kojarzy się z tłumami pielgrzymów, kolorowymi straganami, pudrowymi lizakami i kapiszonami – kto pamięta? Zawsze były to jednak wizyty na kilka godzin i powrót do domu.

W czasie studiów zgłosiłam się do Krzeszowa na wolontariat. W okresie wakacyjnym, przez kilka sezonów pokazałam Krzeszów tysiącom polskich i niemieckich ciekawskich, oprowadzając wycieczki od rana do wieczora i wyciągając takie właśnie ciekawostki jak asy z rękawa. Jak ja to kochałam! Nie jestem w stanie powiedzieć, ile osób przez ten czas poznałam. Zdarzało się, że przyjeżdżali turyści niemieccy jeszcze z pokolenia przedwojennego, którzy w Krzeszowie się wychowali i wtedy to ja dostawałam od nich niezłą lekcję historii. Takich spotkań, ani godzin rozmów nie znajdziecie w najlepszych przewodnikach i nikt nie zabierze mi tej wiedzy, którą ktoś wtedy ze mną się dzielił.

Krzeszów to nie jest zwykła miejscowość. Wchodząc do sklepu masz wrażenie, że  panią przy kasie znasz od zawsze. Że wszyscy tam znają się od zawsze, a ty czujesz się jak u siebie. Krzeszów to stan świadomości, nie moherowy i toruński, ale łagodny i dobry. Bo ludzie tutaj są dobrzy.

Przyjdzie, czy nie? fot. Adam Wilk

Przyjdzie, czy nie?
fot. Adam Wilk

W Krzeszowie rozpoczęłąm wspólną wędrówkę przez życie z moim mężem. Póki co droga ta zaprowadziła nas do Australii, ale kto wie, gdzie będzie miała swój koniec 🙂

Jeżeli tego lata planujesz wypoczynek w Karkonszach, to zachęcam cię do odwiedzenia Krzeszowa i zapewniam, że wrażenia pozostaną niezapomniane na zawsze, a na wspomnienie małej gołej pupy uśmiechniesz się pod nosem nie jeden raz. Jedź, posłuchaj, zadrzyj głowę, dotknij, zatrzymaj się na chwilę, poznaj symbole i daj się zadziwić. A później napisz do mnie, czy ci się podobało!

Zdjęcia wnetrz i fasady Bazyliki, mauzoleum oraz Kalwarii wykonał specjalnie dla mnie p. Krzysztof Lisowski ze studia fotograficznego Foto Fox w Kamiennej Górze. Bardzo, bardzo dziękuję! Szkoda, że kościół św. Józefa był zamknięty!

11692912_10205696825632550_508039569_n (1)Wakacyjny projekt dedykujemy akcji „AUTOSTOPEM DLA HOSPICJUM” – Przemek Skokowski wyruszył autostopem z Gdańska na Antarktydę, by zebrać 100 tys. zł. na Fundusz Dzieci Osieroconych oraz na rzecz dzieci z Domowego Hospicjum dla dzieci im. ks. E. Dutkiewicza SAC w Gdańsku. Na chwilę obecną brakuje 35 tys. Jeśli podoba Ci się nasz projekt, bardzo prosimy o wsparcie akcji dowolną kwotą. 

Więcej info: https://www.siepomaga.pl/r/autostopemdlahospicjum

Podziel się
0
Ten wpis został opublikowany w kategorii Klub Polki na Obczyźnie i oznaczony tagami , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „Moje ulubione miejsce w Polsce. Poznaj Krzeszów

  1. Piękna Bazylika … kto wie może kiedyś uda się odwiedzić to miejsce :). Pozdrawiam :
    )

  2. ~Allochtonka pisze:

    Piękny post. I miejsce rzeczywiście dla Ciebie najważniejsze! Krzeszów jest naprawdę ciekawy i urodziwy. Byłam tam tylko raz – dobre 30 lat temu, ale zapamiętalam dobrze piekne freski i marmurowe zdobienia. Wtedy za bardzo nie można było mówić o niemiecko-czesko-polskich tradycjach tego miejsca. Chętnie zobaczyłabym je raz jeszcze. 🙂

  3. ~Anna pisze:

    Cudowna narracja! Pochłonęłam ten tekst w kilka minut i chcę więcej. Trochę czasu poświęciłam też na znalezienie pupy aniołka. Krzeszów do zobaczenia na pewno, jak już będę w Polsce 🙂

  4. Anonim pisze:

    Rzeczywiście, piękne okolice. Miałem nie daleko z Lubina, gdzie się ulęgłem.
    Klep mamone Gosposiu na kilka wyciągów narciarskich a dochodu z nich starczy na dzieci po dzieciach.
    Ech gdzie te czasy (miałem panienkę w Lubawce poznaną w śmiesznych okolicznościach we Wrocku), zabierałem ją na deski do Szklarskiej.
    Z Chełmska Śląskiego woziłem silniki elektryczne do Hamburga przejeżdżając przez Krzeszów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *