„Julia w Australii”. Recenzja książki i konkurs.

julia-w-australii-b-iext45108617

Kilka dni temu ukazała się nowa książka Julii Raczko pt. Julia w Australii. Autorka bloga Where is Juli + Sam wyruszyła w samotną podróż dookoła świata, z której nigdy nie wróciła. A dlaczego? Ponieważ – w wielkim skrócie – w Australii poznała Sama, zakochali się w sobie, zamieszkali razem w Brisbane i żyją długo i szczęśliwie podróżując przez Down Under.

Właśnie w tę podróż Julia zabiera swoich czytelników dzieląc się wspomnieniami z miejsc, które odwiedziła. A jest ich tak wiele! W książce jest wszystko, co sama chciałabym wiedzieć przed wyjazdem na Antypody. Wg Julii Australia to nie tylko najbardziej znane kilkumilionowe Sydney czy Melbourne, ale to również niewielkie osady pośrodku niczego. To duże odległości, puby, w których jak mgła unosi się zapach lokalnego piwa i słynne fish & chips, które najlepiej smakują konsumowane na skarpie z widokiem na ocean. To najbardziej wyszukany smak kawy w kubku na wynos, winnice skąpane w słońcu i czerwień ziemi w outbacku. Australia i jej mieszkańcy to historia i bogactwo wszystkich religii i kontynentów. Wielka Rafa Koralowa, Uluru i Great Ocean Road. Wszystko w obrębie jednego państwa-kontynentu, a tak daleko od siebie.

Mieszkam w Australii już prawie cztery lata. Dzięki Julii powróciłam w myślach do ulubionych, dobrze mi znanych miejsc w Australii Zachodniej i pomyślałam, że właśnie tak pięknie tam jest! Do tego fotografie, które jeszcze bardziej rozbudzają wyobraźnię i zwiększają chęć na poznawanie Australii. Z wypiekami na twarzy czytałam barwne opisy z kolejnych wypraw w miejsca, które wciąż na mnie czekają.

Książki nie przeczytałam jednak w ciągu jednego dnia… To po prostu nie jest możliwe! Podróż Julii to nie jest jeden lot tam i z powrotem, lecz kolejne wyprawy przez cały kontynent. Po przeczytaniu każdego rozdziału odczekałam kilka dni, aby móc cieszyć się kolejnym etapem. Julia podpowiada, w jaki sposób zorganizować podróż przez Australię i nie zbankrutować. To nie jest przewodnik w stylu Australia w miesiąc, lecz raczej To jest moja Australia, poznaj , gdzie klasyczne opisy miejsc z wątkami kulturowo-historycznymi przeplatają się osobistymi wpisami z pamiętnika autorki

Książka Julia w Australii powinna znaleźć się na liście lektur obowiązkowych osób planujących wyprawę do krainy Oz. Dowiecie się między innymi, dlaczego przewożenie owoców i warzyw z jednego stanu do drugiego jest zabronione, gdzie znajduje się muzeum Mad Maxa  i jak duża jest kopalnia złota Super Pit w Kalgoorlie. Dlaczego Julia musiała posiadać certyfikat RSA oraz w jaki sposób aborygeńska dziewczynka kwestionuje sens uwieczniania na zdjęciach twarzy osób spotkanych w podróży.

Książkę pokochają również emigranci. Wielu z nich ma podobne historie o trudnych początkach, kiedy wszystko dookoła jest nowe – miejsce zamieszkania, ludzie, praca… Czy Julia tęskni za Polską? Tego dowiecie się czytając opowieść o niej – młodej dziewczynie w Australii, podróżniczce i emigrantce. Polecam!

KONKURS, KONKURS, KONKURS!

Pierwsza osoba, która prawidłowo odpowie na pytanie Jakie zwierzęta i dlaczego znajdują się w godle Australii otrzyma egemplarz książki „Julia w Australii”! Pozostali uczestnicy otrzymają ode mnie pocztówkę z Sydney 🙂

Na odpowiedzi czekam do 2 listopada. Wysyłka na terenie Polski. Zapraszam! 

zdjęcie pochodzi ze strony www.empik.com

Podziel się
0
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii, Emigracja i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

18 odpowiedzi na „„Julia w Australii”. Recenzja książki i konkurs.

  1. ~Sylwia pisze:

    W godle są kontur i emu, dwa zwierzaki które poruszają się tylko do przodu, tak jak Australia 😉

  2. ~Natalia pisze:

    Kangur i emu, które podtrzymują tarczę z herbami stanów 🙂 Te dwa zwierzęta nie potrafią się cofać, idą tyko do przodu, a to dewiza Australii: „nigdy do tylu, zawsze do przodu”!

  3. ~yola pisze:

    Odp: to emu i kangur -żadne z tych zwierząt nie potrafi chodzić do tyłu czyli symbolizują ciągły rozwój i pójście do przodu ;).

    pozdrawiam

    yola

  4. ~yola pisze:

    Emu i kangur- żadne z tych zwierząt nie potrafi chodzić do tyłu, więc symbolizują stały rozwój Australii i pójście tylko do przodu ;).
    pozdrawiam

  5. ~Piotr pisze:

    Odpowiedź na pytanie konkursowe brzmi: W godle Australii znajdują się emu oraz kangur (na wolności zwierzęta te zamieszkują tylko ten kontynent) z racji tego, iż gatunki te nie potrafią poruszać się do tyłu – zgodnie z australijską dewizą, która mówi o tym, by zawsze zmierzać do przodu i nigdy się nie cofać 🙂

  6. ~Dorota pisze:

    Piękna i ciekawie napisana recenzja zachęca do przeczytania książki.
    Odpowiedzi na pytanie konkursowe:
    W godle Australii jest kangur i emu, a dlaczego? Te zwierzęta poruszają się zawsze do przodu. Jest to dewiza kraju „nigdy do tyłu zawsze do przodu”

  7. ~Klaudia pisze:

    W godle przedstawiony jest kangur czerwony i emu. Podobno nie potrafią chodzić/ skakać do tyłu i jest to swego rodzaju symbolem. Stąd też znane w Australii powiedzenie: ,, Nigdy do tyłu, zawsze do przodu” 🙂

  8. ~Sonya pisze:

    Kangury i Emu – dwa zwierzęta które nie chodzą do tylu. Symbolizują ze Australia chce kroczyć do przodu, rozwijać się i nie cofać. 😉

  9. Ooo, nie wiedziałam, że Juli ma już nową książkę – super! Podobają mi się książki autorów, którzy mieszkają w danym miejscu/kraju na tyle długo, że potrafią na nowo spojrzeć w te same, dawno już opisane miejsca i przedstawić je z bardziej oryginalnej perspektywy. 🙂 Nigdy do tyłu – zawsze do przodu 🙂 Kangur i Emu.

  10. ~Sylwia pisze:

    Jest to czerwony kangur i emu. ( najbardziej znane australijskie zwierzęta ). Zarówno emu jak i kangur mogą poruszać sie i do przodu i do tylu ( inne australijskie zwierzęta nie bardzo 😉 jest tez danie nazywane tak jak herb ( coat of arms ) I po jednej stronie talerza ląduje kangur a po drugiej emu 🙂 super wpis

  11. Jak na moje oko to kangur i emu 🙂
    A książka wciąż na liście do przeczytania, utwierdzam się tylko, że warto 🙂

  12. ~Eva pisze:

    Kangur i emu! Bo ani jedno z tych zwierząt nie potrafi się cofać, oba mogą jedynie iść do przodu! Go forward, to najlepsza dewiza dla kraju!
    Pierwsza książka napisana przez Julię, była bardzo autentyczna, przyjemna, motywacyjna. Miałam okazję posłuchać kilku fragmentów nowej książki czytanych przez samą Julię na jej fejsbuku i myślę, że zapowiada się udana lektura na jesienne wieczory ! Już nie mogę się doczekać!

  13. ~Kinga pisze:

    Ou chyba za późno żeby odpowiadać na pytanie. 😉 Ale bloga Julii lubię i chętnie przeczytam jej książkę.

  14. Zachęcająca recenzja. Od wielu lat myślę o wyjeździe do Australii, miało być w zeszłym roku, miało być w tym i ciągle się nie układa, więc może chociaż książkowo się tam przeniosę na chwilę 🙂

  15. ~patrycja pisze:

    W godle Australii znajduje się emu i kangur oznaczający idącą do przodu Australię

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *