Hunter Valley – kraina winem płynąca

Niewiele osób kojarzy Australię z produkcją wina. A jednak. W południowej części kraju jest kilka regionów winnic. Hunter Valley sommelierski raj Nowej Południowej Walii. Wielu Australijczyków mając do wyboru piwo i wino, wybierze lampkę semillon, z produkcji którego winnice Hunter Valley słyną w świecie. Jest to również mój ulubiony rodzaj wina. Kubki smakowe wyczują w nim starannie dopieszczone przez słońce owoce doliny oraz delikatne cytrusy, a im starsze, tym bardziej miodowy smak uzyskuje. Gwarantuję wam, że również koneserzy chardonnay, shiraz i verdelho poczują się w Hunter Valley jak w raju.

Hunter Valley leży około sto sześćdziesiąt kilometrów na północ od Sydney. Pierwotnie ziemie te zamieszkiwało aborygeńskie plemię Wonnarua. Pierwsza wyprawa kolonizatorów dotarła tutaj na koniec osiemnastego wieku. Wtedy odkryto w dolinie pokłady węgla i rozpoczęto wydobycie na potrzeby zasilania statków parowych. Początki upraw winogron na wzgórzach Hunter Valley sięgają lat dwudziestych dziewiętnastego wieku, kiedy James Busby posadził tu na ponad pięciuset akrach ziemi pięćset rodzajów szczepów przywiezionych z Europy. Pierwsze plantacje założone przez rodziny Tyrrell, Tulloch, Wilkinson i Drayton istnieją do dzisiaj, a łącznie winiarni w Hunter Valley jest ponad sto pięćdziesiąt.

Jak można spędzić czas w Hunter Valley? Przede wszystkim bez pośpiechu. Czy to na weekend, czy tylko na jeden dzień – wybierzcie się, jeżeli chcecie odpocząć od szalonego tempa Sydney. Polecam wam degustację win. Odwiedźcie punkt informacji turystycznej w Cessnock, a dostaniecie tam wielką mapę z zaznaczonymi wszystkimi punktami, które degustacje mają w swojej ofercie.

Trasę wycieczki można zorganizować samodzielnie lub wykupić całodniowy wyjazd, podczas którego wesoły autobus jeździ od jednej winiarni do drugiej. W większości winiarni degustacja nic nie kosztuje, tylko w nielicznych płaci się kilka dolarów, które przy zakupie butelki (lub kartonu:)) zostaną zwrócone. Do wina zamówcie deskę serów lokalnej produkcji i oliwki z okolicznych gajów, smakują wybornie! My za każdym razem przywozimy pamiątki z Hunter Valley w płynnej postaci, które znikają w weekendowe wieczory przy grach planszowych. Lubimy też nabyć kilka butelek więcej prezenty dla znajomych – nigdy nie narzekają 🙂

Każda z winiarni, którą odwiedziliśmy to miejsce z duszą. Czarują niepowtarzalnym klimatem, dźwiękiem szkła i zapachem drewna. I ten spokój dookoła, tylko zieleń, słońce i my. Hunter Valley jest również jednym z ulubionych miejsc narzeczonych, którzy wymarzyli sobie złożenie przysięgi małżeńskiej z tym krajobrazem emanującym spokojem w tle. I czy jest ktoś, kto nie chciałby mieć sesji fotograficznej w winnicy lub wznieść się nad ziemię kolorowym balonem i wznieść toast za piękne życie?

Skoro już rozmawiamy o winie, to teraz coś z zupełnie innej… beczki. W całej Australii, poza miastami, wyobraźnia w kwestii co może posłużyć za skrzynkę jest niczym nieograniczona. Przy drogach zobaczycie pudełka na słupkach, kamienne kolumny, karmniki, wiaderka lub nawet wielkie, blaszane butle na mleko, do których miejscowy listonosz wrzuca korespondencję. To jest raczej nieodłączny element folkloru Australii, który zobaczycie również w eleganckiej Hunter Valley. Gospodarze Hunter Valley powinni zorganizować konkurs na najbardziej byle jaką skrzynkę na listy, co wy na to?

Zachęcam was do odwiedzenia doliny Hunter, tej naszej lokalnej krainy winem płynącej. Każda pora roku jest odpowiednia, wino smakuje tutaj wyśmienicie zarówno latem, jak i jesienią. Przed wyjazdem sprawdźcie, co ciekawego będzie działo się w okolicy. Są festiwale wina, czekolady, wyścigi prosiaków i wiele innych atrakcji których w wielkim mieście nie znajdziecie. Zapraszam!

Podziel się
0
Ten wpis został opublikowany w kategorii Maitland, Pojechali!, Uncategorized i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

10 odpowiedzi na „Hunter Valley – kraina winem płynąca

  1. Wino winem, ale skrzynki na listy powalają 😉 Szkoda, że w Polsce nie ma takiej tradycji 😉

  2. MAGDA pisze:

    Ale w tej dolinie nie robi się Jackobs Creek?:) Ja tylko to wino kojarzę z Australią:) Wiedziałam, że Australia ma swoje winiarnie, ale nie wiedziałam.że aż tyle 🙂

    • Emilia pisze:

      Nieeee… Jacob’s Creek powstaje w Barossa Valley w Australii Południowej. Australia naprawdę ma mnóstwo winiarni, szkoda że tylko ta jedna marka jest znana w Polsce 🙁

  3. Agnesssja pisze:

    Ale pięknieee 🙂

    agnesssja.blogspot.com

  4. sandra pisze:

    Piękne miejsce

  5. Jako fan czerwonego wytrawnego wina już mi się tam podoba 🙂

  6. Fru pisze:

    Bardzo miło wspominam połączenie zwiedzania z degustacją win w Toskanii. Często to jedyna okazja to posmakowania win z niewielkich, rodzinnych produkcji. Jestem ciekawa różnicy w smaku wina z Australii. Spróbuję znaleźć w Krakowie butelkę takowego 🙂 Podpowiesz mi coś?

    • Emilia pisze:

      Bardzo posmakował mi gatunek wina chardonnay verdelho. Nie wiem, jakie marki są dostępne w Krakowie, ale koniecznie spróbuj, jeżeli znajdziesz:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *