Horror po australijsku

Horro

Horror po australijsku? Tak właśnie. Nie mówię o pająkach czychających w butach, o wężach pełzających w ogrodzie, czy o rekinach szarpiących biednych surferów, bo to jest poprostu australijska rzeczywistość i z naturą tutaj nikt się nie sprzecza. Tym bardziej, znając pogodne i przyjazne usposobienie Australijczyków niezwykle trudno uwierzyć, że w ogóle znają słowo horror.

Opowiem Wam dzisiaj o jednym z nastraszniejszych filmów, jakie w swoim życiu widziałam. Nie jestem kinomanem, co więcej – od kilku lat nie posiadam w domu telewizora, więc zapewne wiele mnie ominęło, a w historii kinematografii powstało już całe mnóstwo strasznych filmów. Jednak mając w pamięci swoją podróż samochodem przez całe południe Australii, trzydniową jazdę przez busz i poszukiwanie noclegów w mrocznych osadach ludzkich pośrodku niczego, film który obejrzałam wydaje mi się być najbardziej mrożącą krew w żyłach historią. Bo to przecież mogło spotkać mnie… Brrrr…

W 1995 Greg McLean nakręcił Wolf Creek. Tytułowe miejsce to krater na północy Australii Zachodniej powstały około trzysta tysięcy lat temu po uderzeniu meteoru o wadze pięćdziesięciu tysięcy ton. Średnica krateru wynosi około dziewięćset metrów i z lotu ptaka prezentuje się tak:

www.astro.lu.se

fot. www.astro.lu.se

Pięknie, prawda? Chcielibyście zwiedzić? Jak dla mnie bajecznie i intrygująco jednocześnie. W filmie Wolf Creek to miejsce zamienia się w nierówną i krwawą walkę o życie.

Troje backpackersów – dwie Brytyjki i Australijczyk – kupują stary samochód i wyruszają w podróż przez północ Australii, aby zobaczyć i poczuć odległą dla miejskiego zgiełku dzikość outbacku i zaznać niczym nieograniczonej wolności. Plaże, niebo pokryte milionem gwiazd i czerwień ziemi aż po horyzont. Wdech, wydech… Australia!

Liz, Kristy i Ben docierają do Wolfe Creek (oryginalna nazwa miejsca), gdzie po zmroku ich samochód ulega awarii. Postanawiają spędzić noc pod gołym niebiem i poczekać, co przyniesie jutro. Wtedy pojawia się on – Mick Taylor – oferując nocleg i pomoc w naprawie auta. Młodzi ludzie dość sceptycznie reagują na propozycję Mike’a, lecz ostatecznie zgadzają się i wszyscy razem jadą jeszcze przez kilka godzin do osady Mike’a na południu od Wolfe Creek. W trakcie jazdy Mike zyskuje ich zaufanie opowiadając ciekawe i śmieszne historie. Kiedy docierają na miejsce, postanawiają odpocząć przy ognisku. Gospodarz częstuje Liz, Kristy i wodą, po wypiciu której wszyscy nadzwyczaj szybko zasypiają…

Następnego dnia Liz budzi się w szopie skuta kajdankami. Udaje jej się uwolnić i kiedy już zamierza uciec, dociera do niej krzyk Kristy i widzi Mike’a okaleczającego i wykorzystującego dziewczynę seksualnie. Samochód, który Mike obiecał naprawić, leży teraz w częściach. Liz podpala samochód, strzela do Mike’a raniąc go w szyję, zabiera Kristy i razem podejmują próbę ucieczki. Mike przeżył i rozpoczął pogoń za dziewczętami, która dla każdej zakończyła się tragicznie.

Liz wraca do obozu oprawcy i odkrywa, że nie są jego pierwszymi ofiarami. Mężczyzna okazuje się bowiem seryjnym mordercą, który najpierw uszkadza samochody turystów zatrzymujących się w przydrożnych barach, a następnie śledzi ich i pojawia się z nienacka oferując pomoc w momencie, kiedy nie mogą uruchomić samochodu w samym środku buszu. Zwabia ludzi do swojej osady, gdzie upaja ich wodą z rozpuszczonym środkiem usypiającym, a po przebudzeniu torturuje i zabija. Po obejrzeniu taśm z kamer ofiar Mike’a, Liz zamiera w bezruchu z przerażenia, a chwilę później Mike odcina jej trzy palce i wbija nóż w kręgosłup.

Kristy dotarła do autostrady. Kiedy myślała, że już pokonała Mike’a, kiedy przejeżdzający samochód zatrzymuje się i ratuje dziewczynę, Mike strzela do Kristy i kierowcy. Następnie wrzuca zwłoki obojga do bagażnika i podpala samochód.

Ale chwila, gdzie jest Ben? Również jego Mike nie oszczędził. Chłopak budzi się przybity gwoździami do ściany. Przed sobą widzi wściekłe i głodne, zamknięte w klatkach rottweilery, od których dzielą go zaledwie centymetry. Ben uwalnia się pozwalając, aby gwoździe w całości przeszyły jego kończyny. Udaje mu się uciec w busz. Zostaje odnaleziony, wyczerpany i odwodniony, przez dwoje backpackersów ze Szwecji, którzy zabierają go do Kalbarri. A stamtąd trafia już do szpitala.

Ciał Liz i Kristy nigdy nie odnaleziono. Mike’a Taylora nikt nigdy nie widział… O morderstwa podejrzewano Bena, który po kilku miesiącach spędzonych w areszcie został uniewinniony.

Tak przedstawia się historia z Wolfe Creek w wielkim skrócie. Cały film znajdziecie tutaj:

Wolf Creek został oparty na faktach. Znane są dwa przypadki morderców turystów w Australii. W 1996 roku, Ivan Milat został skazany na karę siedmiokrotnego dożywocia za zamordowanie siedmiu backpackersów. Wiedząc, że są daleko od domu i nieprędko ktoś będzie ich szukał, oferował transport, zaprzyjaźniał się, a następnie zapraszał do swojego obozowiska. Domyślacie się, jak wyglądał dalszy przebieg wydarzeń.

W stanie Terytorium Północne, w 2001 roku Bradley John Murdoch zwabił dwoje turystów – Petera Falcone i Joanne Lees w podobny sposób. Petera zastrzelił, jego ciało nigdy nie zostało odnalezione. Joanne udało się uciec. W 2001 roku Joanne wydała książkę pt. No turning back (znalazłam wyłącznie w języku angielskim).

Podziel się
0
Ten wpis został opublikowany w kategorii Klub Polki na Obczyźnie i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „Horror po australijsku

  1. ~rozliczanka pisze:

    Nienawidzę horrorów. W swoim dwudziestokilkuletnim życiu obejrzałam zaledwie kilka, w tym 90% to były części „Oszukać przeznaczenie”, czyli bardziej komedii. 😀 I od samego czytania tej historii przestałam oddychać z napięcia. 😀
    Ale muszę powiedzieć, że ciekawie opisujesz. Z zainteresowaniem czytało się ten tekst, jako opis filmu. 🙂 Jednak chwilami miałam wrażenie, jakby brakowało jakichś słów w zdaniu. 🙂

    • Australopitek pisze:

      Czesc,

      dziekuje za komentarz i zwrocenie uwagi 🙂
      Rzeczywiscie musialo mnie zamroczyc przy publikacji tekstu 🙂

      Pozdrawiam

  2. ~Adrianna pisze:

    Aż mnie ciarki przeszły, to mój najgorszy koszmar! Ja niestety jest bardzo nieufna i w podróży rzadko korzystam z pomocy lokalsów, właśnie w obawie przed takimi wydarzeniami. Pewnie często omija mnie coś dobrego, ale cóż… no a film chyba sobie odpuszczę jednak! 😉

    • Australopitek pisze:

      Noooo…. Ja napisalam w wielkim skrocie, ale sceny sa naprawde drastyczne… I bardzo realistyczne.
      Cale szczescie, ze obejrzalam ten film dopiero po wyprawie z Perth do Sydney 🙂

  3. ~Bella pisze:

    Wow,,,widzialam ten film…straszny a po tym moja corka jechala na rok doAustralii workandtravel,…to byl horror 🙂 Ale super opisane…naprawde ladnie piszesz.Ja mieszkam w Germany i jestem u przyjaciolki tu w Perth pomagam na chwile do konca maja przy dziecku,bo wrocila na studia…ale nudze sie i potrzebuje ludzi..:-) Moj angielski jest slaby a chcialabym gdzies wyjsc poznac lidzi …maktos jakis pomysl…bo moi gospodarze straszni domownicy,,,,a ja 3 tyg jestem i oceanu nie widzialam,,,moze ktos zna kogos co ma czas albo jakis portal,bo oszaleje,,,ja jestem ciekawa swiata 🙂 🙂

  4. ~charmante pisze:

    Uwielbiam horrory, i ten również widziałam. Te najkrwawsze już nie robią na mnie wrażenia a wręcz śmieszą. Najbardziej psychologiczne, przy nich człowiek się nie nudzi 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *