Czy warto wracać z emigracji?

Na początku tego roku z ust premiera padły słowa, że dwa tysiące czternasty będzie czasem powrotów z emigracji. Jest już prawie połowa kwietnia, a o zapowiadanej fali Polaków zaludniających na nowo nasz nadwiślański kraj nie słyszałam jeszcze ani razu. No gdzie oni są? Za to w ostatnim czasie temat emigracji niesłychanie często pojawia się w mediach. Przyczyny, kierunki, skutki, czyli rozkładanie zjawiska na czynniki pierwsze. Szkoda tylko, że znowu zbiega się to w okresie kampanii wyborczych i każdy sobie emigrantami wyciera gębę, jak tylko może i nagle udaje wielkiego brata, żeby tylko zdobyć głos. Słabe to, słabe…

Najwięcej dyskusji toczy się wokół emigracji Polaków na terenie Unii Europejskiej. Fakt, że od momentu otwarcia granic przez kraje UE z Polski w oka mgnieniu wyparowały dwa miliony ludzi, ale ja również jestem emigrantką i mimo, że do góry nogami, to temat również mnie dotyczy! Przeraziłam się, kiedy przeczytałam, że aż 83 procent Polaków myśli o emigracji. Jedną z głównych przyczyn obok pieniędzy jest spokojne życie. I ja się z tym zgadzam. Powiem Wam na podstawie własnego doświadczenia,  że zarówno P, jak i ja mieliśmy w Polsce całkiem przyzwoite posadki, do pierwszego nam wystarczało, ale jednak zawsze oboje myśleliśmy o życiu poza granicami Polski. Ja chciałam do Niemcowni, a o tym, dokąd wyjechać chciał  P. pisać nie muszę 😀  Mieszkamy w Australii dokładnie rok, cztery miesiące i jedenaście dni. Wymieniałam już, za co lubię Australię (patrz wpis Dlaczego Australia?), a lista się ciągle wydłuża…

Odpowiedź na pytanie, czy warto wracać z emigracji jest sprawą bardzo indywidualną i nikomu nie wolno oceniać, czy decyzja to słuszna, czy też nie. Na chwilę obecną jesteśmy zadowoleni z drogi, którą wybraliśmy i pojedziemy nią tak długo, jak tylko się da bez obaw, że nam na benzynę nie wystarczy (benzyna w AU jest tańsza niż w Polsce!). Na natemat.pl codziennie znajduję wpisy polityków-blogerów, którzy prześcigają się wywodach na temat emigracji. Co jeden, to mądrzejszy! Znalazłam wpis posła ze zgrupowania palącego się kota, który próbuje przeżyć miesiąc czasu w Anglii za tysiąc funtów. Idea zacna, ale nie na tyle, żeby mnie do siebie przekonać. Większość emigrantów wie, co to znaczy przeżyć cały miesiąc za tysiąc obcej waluty i to w porównaniu z przeżyciem miesiąca za tysiąc pln-ów wydaje się być bułką z masłem.. Jeśli pan poseł przeżyje miesiąc w Polsce za tysiaka to może wtedy bardziej zrozumie emigranta 😀

Tęsknimy za Polską, za rodzinami, przyjaciółmi, miejscami… Na emigracji obraz Polski idealizuje się samoistnie, bo chce się pamiętać wyłącznie rzeczy i sprawy pozytywne. Natomiast wystarczy włączyć sobie Teleexpres, przez dziesięć minut poczytać najnowsze wiadomości w internecie i momentalnie szlag człowieka trafia. Smoleńsk tu, Smoleńsk tam, otwieram lodówkę, a tam… Smoleńsk! W przerwach machająca łapami nienormalna psor Pawłowicz (kto tej babie dał mikrofon?), ksiądz pedofil, który biedny nie może dotrzeć za kratki, bo awans na proboszcza mu w tym przeszkadza, a na koniec chamskie kampanie pisuarów! Od tego własnie z P.  chcieliśmy uciec. Od jadu, zawiści i szczucia…

Na koniec Wam powiem, że tak naprawdę to my w lipcu wracamy… po resztę rzeczy 🙂
Już z niecierpliwości przebieramy nogami i liczymy dni, ustalamy z rodzicami, gdzie pojedziemy i co będziemy robić. A na zakończenie naszej wycieczki do ojczyzny… Woodstock! Trzeba naładować akumulatory pozytywną energią!

Oto niektóre artykuły, które przeczytałam na natemat:

Pa Poland!!!
Misja posła Dębskiego
Za granicą jest normalniej

I numer jeden mojej listy przebojów… gwiazda nad gwiazdami, diva polskiej mównicy… Profesor Krystyna Pawłowicz, wzór cnót wszelkich!

Ściskam niezmiennie mocno!

Emilia

Podziel się
0
Ten wpis został opublikowany w kategorii Moje życie w Oz i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Czy warto wracać z emigracji?

  1. ~dreamrock pisze:

    Obecnie cena benzyny w Sydney jest tylko 20% niższa niż w Warszawie, za to odległości w tym pierwszym mieście 5 razy większe. Transport publiczny nie istnieje. Dojazd do pracy 45 km w korkach zabiera 2 godziny. Dwa dni temu zakorkowała się M2, dzisiaj M4, prawdziwy koszmar. Pożyjecie tutaj 15 lat to wam ta euforia przejdzie.

    • Emilia pisze:

      Dziękuję za wpis. Jeśli przeczytasz kilka pierwszych wpisów to dowiesz się, że etap hurra optymizmu dawno nam minął. Doceniamy to, co mamy, zwłaszcza, że udało nam się przejść z wizy studenckiej na pr. Skoro jesteś tu od piętnastu lat i ci się nie podoba to pojedź do Polski i po roku napisz do mnie, jak ci się podoba 🙂 Pozdrawiam. Emilia 🙂

  2. ~Stefan pisze:

    Lubisz to!

  3. ~Ania pisze:

    W pełni Cię rozumiem Emilko. Temat powrotu do Pl wałkowaliśmy z mężem 7lat, czy wracać czy jeszcze rok?:) Byliśmy w IE i kochaliśmy ją za wszystko, a najbardziej za brak jawnej zawiści i zazdrości. Za to, ze nie trzeba było się wstydzić powiedzieć, ze jest nam zajebiście wygodnie i żyje się luźno:) Zdecydowaliśmy się na powrót do PL ze względu na dzieci (a raczej na dziadków:). I nie chodzi o pieniądze, bo i tu dobrą prace można znaleźć. Ale o to, że jak powiedziałam z zachwytem przez telefon o tym jak mi się w kraju podoba i że dobrze zarabiam to pól autobusu odwróciło głowę!!! I znowu czuje się stłamszona wszędobylską zawiścią ludzką w Polsce, nic na głos pozytywnego nie można powiedzieć, bo Cie wzrokiem zlinczują. I już tęsknie do IE…Oj tęsknie, za swobodą wypowiedzi, za uśmiechniętymi i uprzejmymi ludźmi – a nie za kasą, bo tą mam, ale pieniądze to nie wszystko jak widać. W Polsce niestety nadal dobrze widziane jest narzekanie na wszystko….Pozdrawiam Was gorąco:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *