Co nowego w Perthowicach?

 sunrise

Po raz kolejny bije sie w piers i juz nie wiem, co mam wymyslec tym razem jako wymowke od pisania.

Moze to, ze znowu nie mam komputera, bo… znowu sie zepsul. shame.au… Czasami mam wrazenie, ze wszystko to, co na swiecie zbierane jest jako odpadki elektroniczne wysyla sie do krainy Oz, bo przeciez najdalej, bo kraj skazancow itp. Jedno musze przyznac – Australijczycy sa mistrzami owijania tandety w piekne papierki i sprzedawania ich z calkiem przyzwoitym dla siebie zyskiem. Niemniej jednak wybaczcie mi brak polskich znakow w calym dzisiejszym poscie. Postaram sie opowiedziec Wam, co dzialo sie w naszej bajce w ostatnim czasie…

Chroniczny brak czasu w moim przypadku bedzie zawsze usprawiedliwieniem na czasie, bo zamiast cieszyc sie wolnymi popoludniami regularnie sama sobie dokladam roboty. Najpierw szkola. Niby tylko trzy godziny co dwa tygodnie, ale nie jestem az tak zdolna, zeby po prostu wejsc do klasy i z marszu poprowadzic lekcje. Poza tym nie chce tak robic. Staram sie wiec staranie wybrac i dobrac material tak, zeby zainteresowac moich uczniow, a przy tym miec z tego jakas korzysc dla siebie. Ostatnio postawilam na komunikacje online, dlatego, ze w Australii dzieciaki w wieku dwunastu lat (tak, jak moi uczniowie) posiadaja szkolne tablety, zeby porozumiewac sie z nauczycielami. Tak wiec zadania ode mnie odtad tez beda dostawac przez email. Rodzice wydali sie byc zadowoleni pomyslem i z checia udostepnili swoje adresy emailowe, zeby miec pewnosc, ze dzieciaki zadania odrobia.

Wspolnie z P. postanowilismy zainwestowac rowniez troche czasu w spotkania Toastmasters. Uczymy sie przemowien publicznych. To rowniez wymaga od nas uwagi i poswiecenia. Wystapienia trwaja od trzydziestu sekund do dziesieciu minut. Jak na razie jestesmy na poczatku kariery przemawiaczy, tak wiec trzymajcie za nas kciuki! Zapytacie po co Wam to? A po to, zeby nie bac sie wyjsc do ludzi, przekonac ich do tego, co mowie i postawic na swoim (np. podwyzka w pracy hi hi) zgrabnie uzywajac mowy ciala i glosu zamiast tupac noga. Wszystko byloby prostsze w jezyku polskim, ale w angielskim… przyznaje, ze jeszcze czasami trzesa mi sie nogi, bardziej z niepewnosci o moje umiejetnosci jezykowe niz ze strachu. Wbrew opiniom tam nie chodza wylacznie obcokrajowcy, ktorzy ledwo co potrafia sklecic zdanie po angielsku, ale rowniez rodowici Aussie, prawnicy, ludzie na kierowniczych stanowiskach lub po prostu ludzie, ktorzy mieszkaja w naszej dzielnicy i maja duzo czasu. Farciarze. Celem Toastmasters jest nie tylko nauka przemowien, ale rowniez rozwoj komunikacji interpersonalnej, co mnie osobiscie przydaje sie w szkole podczas formulowania zadan lub wyjasniania nowego materialu oraz w pracy w komunikacji z moimi inzynierami. Dla zainteresowanych – Toastmasters to organizacja miedzynarodowa, obecna rowniez w Polsce. Idzcie, zobaczcie, warto!!! Zalaczam Wam link na koncu wpisu.

Okazuje sie, ze moj blog czytaja nie tylko znajomi, ale sporo osob, o ktorych istnieniu nie mam pojecia. Dziekuje wszystkim za mile slowa!!! Wsrod komentarzy pojawiaja sie takze pytania o wizy… Moja odpowiedz jest taka, ze przybywajcie do Oz, jak najbardziej, ale ja sie doradztwem wizowym nie zajmuje i zajmowac sie nie zamierzam. Chetnie Wam opowiem, jak w Perth wyglada zycie codzienne, spotkam sie na kawe, ale ponosic odpowiedzialnosc za czyjes czesto decyzje zyciowe nie bardzo mi sie usmiecha. Mam nadzieje, ze to zrozumiecie i zadnych fochow ani hejtu z Waszej strony nie doswiadcze.

Z innych, mniej waznych ogloszen parafialnych. Mamy zime. Za oknem jedyne… siedemnascie stopni i na zmiane slonce, deszcz i wiatr. O ile rok temu klelam pod nosem, ze pogoda pod psem, tak teraz juz sie przyzwyczailam. Po kazdym deszczu na perthowickim niebie pojawia sie tecza, czasem nawet dwie. Wshody slonca mamy po swojej stronie miasta wrecz bajeczne! Az szkoda, ze to tylko przez chwile, ale taki widok osladza droge do pracy, ze nawet sie czlowiekowi nie chce narzekac…

Milego dnia wszystkim i do nastepnego!

 

 

Tutaj znajdziesz informacje o Toastmasters International i Toastmasters w Polsce.

Podziel się
0
Ten wpis został opublikowany w kategorii Australopitek pisze, Moje życie w Oz i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *