Oszustka mieszkaniowa

IMG_6140Jestem w kontakcie z Anią, która jako szczęśliwa posiadaczka wizy work & holiday przylatuje wraz ze swoim chłopakiem wkrótce do Perth. Szukają pokoju do wynajęcia i w związku z tym umieścili ogłoszenie na facebooku. Wczoraj zgłosiła się do nich pewna kobieta, właścicielka pięknego, dwupiętrowego apartamentu. Wysłała cały opis mieszkania wraz z warunkami wynajmu i załączyła link do ogłoszenia z czerwca ubiegłego roku. A było to ogłoszenie opublikowane jeszcze przez agencję, która wcześniej miała zarządzać mieszkaniem (co jest w Australii na porządku dziennym), ale ponieważ odstraszała potencjalnych lokatorów wysoką ceną wynajmu, właścicielka postanowiła zarządzać nim sama. W mieszkaniu docelowo miałyby mieszkać cztery osoby, a cena za pokój dwuosobowy to 250$ za tydzień. Rzeczywiście ceny wynajmu w Perth w ostatnim czasie są dużo niższe niż jeszcze dwa lata temu, więc do tego momentu oferta była dla mnie wiarygodna.

Zaproponowałam Ani, że skoro mieszkanie jest w samym centrum Perth i do tego na mojej codziennej trasie dom-praca-dom, to chętnie umówię się z właścicielką, żeby mi to dwupiętrowe cudo pokazała i ocenię jego stan rzeczywisty. Ania napisała więc do kobiety, żeby podała swój numer telefonu i co się okazało? Że pani właścicielka jest teraz na Filipinach, klucze do mieszkania ma ze sobą, ale jeżeli Ania zdecyduje się na wynajem, podpisze umowę i wpłaci kaucję (która zazwyczaj stanowi wartość czterech tygodniówek) to pani… wyśle jej klucze pocztą. Nie wierzyłam w to, co czytam. Ania odpisała, że  żadnych pieniędzy jej przelać nie zamierza, bo to oszustwo. Zaraz po tym ogłoszenie zniknęło…

Opowiedziałam o tym koledze z pracy, a on mi mówi, ze jeżeli chcę to możemy podejść tam w czasie lunchu i zbadać sprawę. Otworzyłam więc rzekomy link raz jeszcze na komputerze, na dużym monitorze i moim oczom ukazały się cztery magiczne literki, które ostatecznie rozwiały moje wątpliwości – SOLD, czyli sprzedane! Niezły szwindel, co?

Na wnuczka, na inkasenta, na fałszywe umowy… No to teraz jeszcze na fałszywe mieszkania. Mnie samej, w czasie jeszcze kiedy szukałam pierwszej pracy w Perth, zdarzyło się dostać na email gotową do podpisania umowę od jakiejś firmy krzak, że już teraz, od zaraz i za niezłą kasę mam dla nich pracować. Ewidentnie wyłudzanie danych, więc od razu won z tym do kosza!

Jak widać wszędzie trzeba być czujnym, bo kreatywność ludzi w wyłudzaniu pieniędzy granic nie zna. W przenośni i dosłownie.

Podziel się
0
Ten wpis został opublikowany w kategorii Australopitek pisze, Co w Perth piszczy i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Oszustka mieszkaniowa

  1. ~Kara pisze:

    Gratuluję czujności 😀 A ponadto jak w tej egzotycznej Australii się mieszka?Dla mnie to kraj odległyyyyyyyyyy 😀 Ale i ciekawy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *